• Wpisów:11
  • Średnio co: 63 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 15:34
  • Licznik odwiedzin:1 544 / 766 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

#0.

Założyłam sobie tutaj bloga. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego.. Czekajcie! Chyba wiem. Aby wreszcie mieć kontrolę. W realnym życiu nie umiem, a tu będzie mnie jednak coś trzymać na uwięzi. Chcę zmienić diametralnie swoje życie. Chcę wyjść z chaosu.

Nazywam się Patrycja. Mam prawie 20 lat i mieszkam w stolicy Naszego beznadziejnego kraju. Mimo, że mam te 20 lat, nic w życiu nie osiągnęłam, z czego byłabym zadowolona. Mam Chłopaka, od prawie 4 lat. Straciłam moją najlepszą Przyjaciółkę, z którą przyjaźniłam się prawie 7 lat. Czy to możliwe, by z dnia na dzień ktoś stałby się tak obojętny, że nawet przyjaźń stałaby się dla niego obojętna?

Moja historia? Dużo się chyba nie działo.. W wieku 7-8 lat miałam poważny wypadek samochodowy. Z urazem czaszkowo-mózgowym, trepanacją czaszki i zmiażdżonym łokciem. W tym wypadku zginęli moi Dziadkowie (Rodzice mojego Taty) i Prababcia.

Gdy zostałam sama z Mamą i Dziadkami. Moja Babcia odkąd pamiętam mnie obrażała, mówiła, że jestem nikim, że nic w życiu nie osiągnę. Zaczynała na mnie krzyczeć, że za dużo jem, że wyglądam jak świnia, że powinnam mniej jeść, bo niedługo nie zmieszczę się w drzwiach..

W latach podstawkowych nic się ciekawego nie działo, pomijając ten fakt, że byłam alienem, strasznie nieśmiała i właśnie w tych latach, zaczynałam coraz bardziej odsuwać się od rówieśników. To samo było w latach gimnazjalnych. Czy to jest normalne?

W gimnazjum poznałam Chłopaka, z którym byłam przez prawie całe 3 lata. Kłóciliśmy się, zrywaliśmy. Przez prawie cały czas. Owy Chłopak groził mi, próbował siłą wymusić ode mnie, bym się z Nim kochała. Kazał mi być chudszą, naśmiewał się z moich "wałeczków", które były i nadal są.

Po paru latach siedzenia w domu, dołującego mnie związku, Babci, która znajdywała najmniejszą rzecz, by tylko się ze mną pokłócić. Mój drugi ukochany Dziadek, dzięki, któremu miałam zawsze wsparcie, popełnił samobójstwo.. Nie mogłam w to uwierzyć.

Gdy wreszcie zakończyłam dołujący mnie związek, weszłam w gorsze gówno. Byłam 8 miesięcy z Chłopakiem, który był moim "Przyjacielem" od podstawówki. Dopiero później zrozumiałam, jak bardzo się zmienił.. Chciał, bym ważyła ponad 120kg, ponieważ lubił większe Kobiety, lubił za coś złapać i bawić się wszystkim, co trzęsie się.. Najgorsze 8 miesięcy życia. Przez Niego przytyłam do ponad 70kg.

I wreszcie nastało liceum. Tam poznałam Huberta. Jestem z Nim do dziś. Niedługo będziemy ze sobą 4 lata. Są wzloty i upadki, ale obiecaliśmy sobie, że nieważne co się stanie, przezwyciężymy to. Nareszcie znalazłam Osobę, która kocha mnie taką, jaką jestem.

Ale niestety. Wspomnienia na zawsze pozostaną w mojej pamięci. Zawsze będę uważała się jako ta gruba, niepotrzebna, dziwka. Zawsze chciałam być cieniutka jak patyczek, takim motylkiem. Zauważyłam, że jak chudłam, stawałam się bardziej lubiana, zauważana, szanowana.



Dzisiaj idę z moim Chłopakiem do kina, na noc horror'ów. Nie mogę się doczekać, na prawdę. Nareszcie będę mogła spędzić z Nim trochę czasu, nareszcie będę mogła się do Niego przytulić, nie mając do siebie żalu, że robię to tylko z tego powodu, by On się dobrze czuł, bo oglądam Jego granie w "Wiedźmin'a".

Mimo wszystko, że założyłam bloga i miejmy nadzieję, że będę w 100% szczerze do tego podchodziła. Muszę coś dziś zjeść. Muszę, bo inaczej nie będę skupiona na filmach, a na głodzie. Tak już niestety mam. A jak jeszcze będę słyszała jak popijając Coca-Colę chrupią pocporn..

Mój bilans na dziś nie będzie jakiś mega duży. Oczywiście mówię o bilansie przed kinem, nie wiem co będzie, gdy wejdę do kina. Co zjem, czego się napiję. Nie mam zielonego pojęcia. Oby tego dużo nie było, błagam..

Bilans: (Przed kinem).
• Kubek herbaty z 2 łyżeczkami cukru, 40kcal.
• Głęboka miska zupy pomidorowej.
• Porcja ugotowanego białego ryżu.

Bilans: (W kinie).
• Dopiszę jutro rano.
• Dopiszę jutro rano.